niedziela, 27 lipca 2014

Smak Hiszpanii. My Spanish Taste.

http://smakhiszpanii.blogspot.com.es/
http://smakhiszpanii.blogspot.com.es/

Smak Hiszpanii, to świetny tytuł dla tego bloga, ponieważ czytając go często można się poczuć jak na Półwyspie Iberyjskim.

„Już od początku października miasto zapełnia się kioskami z pieczonymi batatami i kasztanami, i choć często, wciąż jeszcze, wysokie temperatury i słoneczne dni nie zachęcają do spożywania tych gorących przekąsek, mnie nastraja jesiennie ich zapach unoszący się w powietrzu i wpadający przez otwarte okno - nie wspominając o jego natężeniu po wyjściu z domu popołudniową porą:).”  [http://smakhiszpanii.blogspot.com/2013/10/zupa-z-soczewicy-z-batatami-grzybami-i.html] 

Każdy przepis ma swoją historię, każdy jest opatrzony komentarzem.

Genialna jest sekcja fusion, gdzie w jednej potrawie Asia łączy hiszpańskie smaki z inspiracjami z innych kuchni, między innymi polskiej.

Przeglądając archiwum bloga Asi można zauważyć jak ewoluowały jej umiejętności fotograficzne.

http://smakhiszpanii.blogspot.com.es/
     http://smakhiszpanii.blogspot.com.es/

Smak Hiszpanii, to nie tylko przepisy z Katalonii (Asia mieszka w Barcelonie) czy Andaluzji Na blogu znajdziemy również opisy podróży do innych zakątków półwyspu i informacje o tamtejszych specjałach. Na przykład relacja z wycieczki do Logroño (La Roja) czy wyprawy na Kubę.

Wyszukałam dla siebie wegańskie przepisy, ale każdy znajdzie na blogu coś dla siebie. Przecież w kuchni hiszpańskiej poza warzywami, królują wędliny i owoce morza.

Blog ma też wersję angielską. Wróżę mu sukces.

Zadałam Asi kilka pytań. Jestem jej bardzo wdzięczna za to, że zgodziła się na nie odpowiedzieć i pozwoliła opublikować przepisy i zdjęcia z jej bloga.

Skąd pomysł na bloga?

Pewnego dnia postanowiłam nauczyć się gotować po hiszpańsku. Przeglądając blogi kulinarne w poszukiwaniu przepisów, zauważyłam, że przepisy na hiszpańskie potrawy umieszczone na wielu polskich blogach kulinarnych, mają mało wspólnego z kuchnią hiszpańską, którą miałam okazję spróbować; i tak właśnie zrodził się pomysł na bloga z prawdziwymi hiszpańskimi przepisami; z potrawami, które Hiszpanie przygotowują w swoich domach od wielu pokoleń oraz z tymi nowoczesnymi, wzorowanymi często na kuchniach innych krajów. Od początku chciałam żeby był to blog z moją hiszpańską kuchnią, czyli z potrawami, które sama przygotowuję, próbuję i oceniam czy nadają się do zaprezentowania czytelnikom bloga. Z czasem do typowo hiszpańskich przepisów postanowiłam dodać także przepisy zainspirowane podróżami oraz te łączące kuchnię hiszpańską z kuchniami innych krajów.
  
Według jakiego klucza wybierasz przepisy?

Na wybór przepisów w głównej mierze wpływają produkty sezonowe oraz nowe składniki, które udało mi się znaleźć - często przypadkowo - na targu czy w sklepie i o których sposobie przygotowania chcę się jak najwięcej dowiedzieć i podzielić się tą wiedzą z czytelnikami bloga. Często na wybór takiej a nie innej potrawy wpływają dania, które akurat zjadłam u kogoś czy w restauracji lub przepisy, które znalazłam na hiszpańskich blogach lub w książkach kulinarnych.

Robisz piękne zdjęcia. Chodziłaś na kurs? Co poradziłabyś w związku z estetyczną stroną Smaku Hiszpanii początkującym blogerom?

Dziękuję:). Wiem, że jeszcze długa droga przede mną, że wielu rzeczy muszę się nauczyć i że moim zdjęciom bardzo daleko do perfekcji, ale cieszę się jak dziecko z każdego miłego komentarza na ich temat:).

Oprócz gotowania, bardzo wciągnęła mnie fotografia kulinarna, której ostatnio poświęcam coraz więcej czasu. Nie chodziłam na żaden kurs, wszystkiego uczę się sama, znajdując informacje głównie w internecie i robiąc bardzo dużo zdjęć (sesja zdjęciowa jednego przepisu to czasami około 200 wypstrykanych zdjęć i kilka godzin pracy:)).

Jeśli chodzi o zdjęcia to zasada nr.1 to ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć; pstrykać tyle zdjęć ile się da, zmieniając kąt aparatu względem potrawy, szukając odpowiedniego światła, ułożenia poszczególnych elementów danej historii, itd.
  
Jak Ci się mieszka w Barcelonie?

W Barcelonie mieszka mi się bardzo dobrze:). Myślę, że miałam dużo szczęścia, że znalazłam się w tym mieście, o którym często myślę, że zostało stworzone specjalnie dla mnie:). Wszystko mam praktycznie na wyciągnięcie ręki i choć stację metra mam pod nosem, rzadko z niego korzystam, bo prawie wszędzie mogę dojść na piechotę.  Mieszkając w centralnej dzielnicy miasta jaką jest Eixample mogę spacerkiem pójść na pobliski targ Sant Antoni czy Boqueria i zaopatrzyć się w świeże owoce, warzywa czy owoce morza. Na plażę dotrę rowerem w 30 minut, a do kina, teatru czy na jakąś ciekawą wystawę w nie więcej niż 30 minut pieszo.

Co w niej lubisz, coś Ci przeszkadza?

Barcelonę lubię przede wszystkim za jej wielokulturowość, za to, że spacerując po centrum miasta możesz nagle znaleźć się w dzielnicy zamieszkałej przez społeczność filipińską czy indyjską i poczuć się jak w innym kraju. W wielu miejscach spotykasz ludzi z całego świata i zaprzyjaźniasz się z nimi. Ja np. na kursie katalońskiego poznałam i zaprzyjaźniłam się z dziewczynami z Brazylii, Peru, Indii i Syrii (pięć bardzo różnych historii, które połączyła Barcelona:). Lubię także to, że ta wielokulturowość odzwierciedla się w ofercie gastronomicznej miasta, gdzie znaleźć można wiele znakomitych, różnorodnych cenowo restauracji i barów serwujących kuchnię różnych krajów.

Bardzo lubię to, że w Barcelonie zawsze coś się dzieje, jakaś ciekawa wystawa, koncert, festiwal; często zupełnie przypadkowo, spacerując po mieście możesz trafić na jakiś barwny pochód, manifestację czy występ ulicznych artystów.

Lubię też jej klimat: bardzo dużo słonecznych dni w roku, niezbyt gorące lata i dość łagodne zimy (i chociaż zimą w mieszkaniu bez centralnego ogrzewania czasami trzęsę się z zimna, a w sierpniu gdy temperatury w nocy nie spadają poniżej 24 stopni ciężko jest mi zmrużyć oko; tak naprawdę są to tylko 2-3 miesiące w roku, reszta jest ok…).

To, że ma morze i plaże na wyciągnięcie ręki i, że w ciągu 1,5 godziny jazdy samochodem możesz znaleźć się w Pirenejach lub we Francji, a lot do Polski z Barcelony trwa tylko 2,5 godziny.

Tak naprawdę mało jest tu rzeczy, które mi przeszkadzają…ostatnio  drażnią mnie jednak wszelkie namowy do głosowania za odłączeniem się Katalonii od Hiszpanii, które nasilają wraz ze zbliżającym się referendum w sprawie niepodległości. Nie mam nic przeciwko językowi katalońskiemu, ani katalońskiej kulturze i chęci ich pielęgnowania (sama zresztą skończyłam kurs katalońskiego), ale nie jestem zwolenniczką odłączenia się Katalonii od Hiszpanii i zbyt nachalne próby skłaniania ludzi do głosowania na tak i przedstawiania Hiszpanii jako oprawcy, który odebrał Katalonii niepodległość przed 300-laty, po prostu mnie denerwują.

Brakowało Ci w Hiszpanii polskich smaków?

O tak!, brakowało i wciąż zresztą brakuje mi wszystkich naszych kwaśnych smaków: kiszonych ogórków, kapusty, maślanki czy zsiadłego mleka. Latem tęsknię za polskimi owocami, zerwanymi prosto z krzaczka czerwonymi i czarnymi porzeczkami, jagodami prosto z lasu, malinami, rabarbarem, żółtą fasolką szparagową, młodymi ziemniakami z koperkiem….

Polecasz jakiś przepis w szczególności?

Trudno jest mi wskazać jeden przepis:), ale skoro mamy lato i doskwierają nam upały, polecam bardzo pomidorowy i orzeźwiający chłodnik zwany po hiszpańsku salmorejo. Mnie zaskoczyła w nim bardzo kremowa konsystencja i nietuzinkowy pomidorowo-czosnkowy smak. Bardzo ważne jest dodanie do niego dobrej jakości oliwy z oliwek, gdyż jest jej w nim sporo i w związku z tym to również ona wpływa znacząco na smak zupy. Salmorejo podaje się najczęściej z drobno pokrojonym jajkiem na twardo oraz z kawałkami szynki serrano, ale polecam również bardziej nowoczesną wersję: salmorejo z pomidorami, awokado, serem kozim i bazylią (http://smakhiszpanii.blogspot.com.es/2014/06/saatka-pomidorowa-na-podscioce-z.html).
  
A może wskażesz warte odwiedzenia miejsce w BCN lub w innej okolicy w której mieszkałaś? Nie koniecznie związane ze sztuką kulinarną.

Tym, którzy wybierają się do Barcelony na dłużej niż kilka dni i lubią piesze wędrówki polecam oddalić się trochę od wybrzeża i zapoznać się z Parkiem Naturalnym Parc Natural Zona Volcànica de la Garrotxa i miejscowościami Castellfollit de la Roca, Olot, Santa Pau czy oddaloną trochę od reszty miejscowością Besalú. Polecam też położone w sąsiedniej komarce Osona miejscowości Rupit i Pruit oraz Tavertet. W tej części Katalonii oprócz prześlicznych wiosek z kamiennymi budynkami, znajduje się wiele oznaczonych szlaków turystycznych, idealnych do pieszych wędrówek na łonie natury. No i jeśli już tam będziecie to musicie spróbować tamtejszych wędlin oraz malutkiej białej fasoli zwanej fesols de Santa Pau.

Czym się zajmujesz poza prowadzeniem bloga?

W Polsce skończyłam Gospodarkę Przestrzenną na UAM w Poznaniu, a potem tutaj w Barcelonie skończyłam Master en Sistemas de información Geográfica. Obecnie nie pracuję, więc to właśnie blogowi poświęcam najwięcej czasu:).

A to przepisy, które BZIK planuje wypróbować w najbliższym czasie.



http://smakhiszpanii.blogspot.com.es/
http://smakhiszpanii.blogspot.com.es/
The blog has an English version (My Spanish Taste). You can find it here.

piątek, 25 lipca 2014

El Día da Patria Galega. Święto narodowe Galicji.

25 lipca to święto w Galicji: Día da Patria (Galega). Z tej okazji teledysk Xoela nakręcony w Galicji.
El 25 de julio es el Día Nacional Gallego o Día de Galicia. Por este motivo aquí tenéis el video de Xoel rodado en Galicia.


wtorek, 15 lipca 2014

Galicja z końca świata - wystawa / La Galicia del fin del mundo - exposición

Jeśli jesteście lub będziecie w Krakowie, nie przegapcie wystawy Galicja z końca świata w Instytucie Cervantesa. Czynna  26/06/2014 - 15/09/2014 od poniedziałku do piątku w godzinach pracy Instytutu (informacja do zweryfikowania).

Poniższa treść pochodzi ze źródeł IC w Krakowie.

Wystawa Fotografii Adolfo Enriqueza przedstawiająca obrzędy, święta religijne, i pejzaże hiszpańskiej Galicji, zorganizowana we współpracy z Biurem Radcy ds.Turystyki przy Ambasadzie Hiszpanii oraz Xunta de Galicia.
Tak, istnieje inna Galicja… od wieków przyciągająca z fascynującą mocą. Leży w północnozachodniej Hiszpanii, na zachodnim krańcu Europy. Tu właśnie starożytni wyznaczali koniec świata, Finis Terre. A do jej stolicy zmierzają po dziś dzień pielgrzymi szlakiem św. Jakuba. Dlatego od wieków Galicja pozostaje gościnnym krajem.
Obecnie Galicja to kraina łącząca tradycję i nowoczesność. Zielony kraj nad brzegiem błękitnego morza ma wszystko: łagodny klimat, wspaniałe plaże, interior nawadniany tysiącem rzek, historyczny pejzaż, i co najważniejsze, otwartych ludzi.
o artyście:
Adolfo Enríquez (Porto do Son, Galicja, 1965).
Zaczął fotografować przez przypadek, w wieku 14 lat, kiedy jego ojciec przyniósł do domu porzucony przez kogoś aparat Yashica Electro 35. Od tamtego dnia fotografia towarzyszy Adolfo na stałe. Dzisiaj uznany fotografik zafascynowany krajobrazami Galicji. Owoce tej pasji podziwiać można w przewodnikach, czasopismach, na wystawach w całej Europie oraz w książkachW stronę Santiago Sinte Galicia.


poniedziałek, 7 lipca 2014

El toro español. Co z tym bykiem?



Byk jako symbol Hiszpanii. Monumentalne, silne, piękne i dumne zwierzę. Niestety wiąże się z jednym ze starych sportów narodowych będących częścią hiszpańskiej tradycji. Tradycja właśnie jest argumentem używanym przez wielu niezdecydowanych jak się odnieść do problemu. Nie raz będąc w Hiszpanii słyszałam „nie jestem zwolennikiem, ale to nasza tradycja”. Taki sposób myślenia podsyca sztuka będąca prawdziwym, najcenniejszym zaraz po emigrantach, „towarem eksportowym” Hiszpanii.

Jednym z ciekawszych i dość zaskakującym przykładem nawiązania do tej tradycji jest El brau blau (El toro azul) w reżyserii Daniela V. Villamediany. Gdzie bohater zafascynowany tauromachią ćwiczy ją bez udziały byka.

U Bigasa Luny w filmie Szynka, szynka (Jamón, Jamón), byk jest jedynie symbolem. Choć jeden z bohaterów chce w przyszłości brać udział w korridzie.

Pedro Almodóvar, chyba najszerzej znany i ceniony w świecie hiszpański filmowiec w kilku swoich filmach nawiązuje do korridy. Jednak jego filmy budzą negatywne emocje wśród przeciwników walk i gonitw z udziałem byków.
W Matadorze, gdzie jednym z głównych bohaterów, kochankiem fatalnym jest były zawodnik i nauczyciel tauromachii a miłość między kobietą i mężczyzną filmowiec porównuje do walki na śmierć i życie jaka ma miejsce w korridzie.
W Porozmawiaj z nią (Hable con ella), Rosario Flores gra słynną zawodniczkę, która zostaje poważnie ranna podczas walki. W trakcie kręcenia scen do tego filmu wykorzystano, torturowano i zabito sześć byków. Organizacja Amnistía Animal—Comunidad de Madrid, dopatrzyła się w tym złamania ustawy o ochronie praw zwierząt*. Złożyła doniesienie do prokuratury, jednak filmowcy nie ponieśli konsekwencji prawnych. El Deseo – producent filmu wydała oświadczenie, że zdjęcia powstały na arenie podczas autentycznych zajęć z korridy i byki i tak zostałyby zabite w ramach
treningu. Nie zginęły wyłącznie na potrzeby filmu. Zginęły natomiast, i fakt ten pomija oświadczenie El Deseo, z ręki niedoświadczonego matadora, który zadał im cierpienie, jakiego nie doświadczyły by gdyby na arenie „występował” torrero z większą wiedzą.


"El toro mariposa", Francisco de Goya 



Korrida przywędrowała do Ameryki Łacińskiej kilkaset lat później niż jej zdobywcy. Jednak w wielu krajach nie zyskała popularności lub ta popularność nie trwała zbyt długo.
W Argentynie tauromachia jest nielegalna od 1899 roku. W Chile została zdelegalizowana w 1823, tego samego dnia co niewolnictwo. W Urugwaju jest zabroniona od 1912, w Nikaragui od 2010, a w Panamie od 2012.
Walki i gonitwy z udziałem byków są też nielegalne od 1991 na Wyspach Kanaryjskich, czyli terytorium należącym do Hiszpanii.
W 2004 Barcelona dekretem władz miejskich ogłosiła się miastem wolnym od tauromachii.

Nie da się ukryć, że jestem zdecydowaną przeciwniczką korridy, że uważam ją za bestialską rozrywkę. To blog osobisty, nie będę unikać prezentowania własnej opinii. Jednak jestem bardzo ciekawa Waszej. Co myślicie o korridzie? Pamiętacie inne przykłady sztuki hiszpańskiej, w których nawiązuje się do lub pokazuje bezpośrednio tauromachię?

Tu można obejrzeć litografie Pablo Picasso przedstawiające byka.

* El artículo 6 de la ley madrileña 1/1990 de protección de los animales dice: 'La filmación de escenas con animales para cine o televisión que conlleven crueldad, maltrato o sufrimiento requerirá autorización previa del órgano competente (...) y que el daño al animal sea un simulacro


http://www.animanaturalis.org/n/43871/mas_de_150_personas_contra_la_tauromaquia_en_sanfermines

sobota, 5 lipca 2014

Marlango

Źródło: http://www.marlango.net/es_ES/Fotos

Gdyby nie ich współpraca z Jorge Drexlerem, może jeszcze długo nie wiedziałabym o tym zespole. Moją uwagę przyciągnęło zdjęcie na profilu tego urugwajskiego artysty. Na zdjęciu zobaczyłam kobietę bardzo podobną do pięknej i utalentowanej aktorki, Leonor Watling. Weszłam na profil, potem na stronę.
To ona! Wraz z Alejandro Pelayo y Óscarem Ybarrą od 2005 tworzą zespół Marlango.
Gatunek? Pop z wpływami jazzu i bluesa.

Mają na koncie już 4 albumy z tekstami w języku angielskim: Automatic Perfection (2005) The Electrical Morning (2007), Selection (2007), Life in the Threehouse (2010). Od jakiegoś czasu Leonor śpiewa po hiszpańsku - singiel Dame la razón (2012) i album Un día extraordinario (2012).
Wszystkie utwory, poza pierwszym albumem, można odsłuchać w Spotify. Wyjątkowo bez nachalnych reklam. Jako że bzik jest iberyjski, polecam ostatni album w języku hiszpańskim. Prywatnie, jedna z moich ostatnich ulubionych słuchanek do marzenia.

We wrześniu 2012 kolektyw Marlango zaprezentował podczas Festiwalu Filmowego w San Sebastian wideo –  “Lo que sueñas vuela”, połączenie muzyki i filmu, reżyserski debiut Leonor Waitling (u boku Rómulo Aguillaume). Strona wizualna i fabularna tego klipu jest tak mocna, że przy pierwszym oglądaniu ciężko zauważyć muzykę w tle. Całość i każdy element oddzielnie to cudeńko. Inne wideoklipy można obejrzeć na ich kanale VEVO. Link poniżej. 
Bzik życzy miłego odbioru :)

Polecam ich profile:
Utwory instrumentalne, Alejandro Pelayo można odsłuchać na soundcloud. Podobno dla dzieci… https://soundcloud.com/alejandropelayo



wtorek, 24 czerwca 2014

EL DÍA E - święto wszystkich mówiących po hiszpańsku.

21 czerwca to szczególny dzień dla wszystkich, którzy mówią po hiszpańsku. Nie wiem jak mogła mi umknąć ta data. Nie świętowałam, ale jak zawsze przeczytałam wiadomości po hiszpańsku i przejrzałam wpisy i publikacje na obserwowanych blogach i stronach. Rozmawiałam też (po polsku) z dawno niewidzianym kolegą z iberystyki o tym co u kogo ze studiów słychać, liczy się?
A Wy obchodziliście jakoś dzień języka hiszpańskiego?

Źródło: http://eldiae.es/

Ponad 500 milionów ludzi posługuje się hiszpańskim. To drugi język na świecie pod względem ilości osób, dla których jest językiem ojczystym. To także drugie pod względem używalności narzędzie do komunikacji, drugi według popularności język w sieciach i portalach społecznościowych (Facebook y Twitter) i trzeci używany w internecie. Piękny w każdej odmianie. Jeśli chcecie się w nim podszkolić, zapraszam na lekcje.